Już tłumaczę czemu na większości zdjęć mam okulary, a zaledwie na kilku kapelusz. Pierwszym pomysłem na dzisiejszą stylizację była właśnie wersja z kapeluszem. Niestety promienie słoneczne tak mnie oślepiały, że moje oczy w trakcie zdjęć zaczęły łzawić. Na szczęście kocham okulary i zawsze mam je pod ręką, więc poratowały mnie w tej sytuacji. W dzisiejszej stylizacji pobawiłam się kolorami i fakturami ubrań. Do czarnego futerka dobrałam sweter w prążki, szyfonową koszulę i woskowane, burgundowe spodnie. Wyznaję zasadę, że dobrze wyglądają ze sobą kontrastujące materiały, dlatego błyszczące spodnie zestawiłam z zamszowymi botkami. Niebieskie okulary dobrze komponują się z czernią, a kontrastują z kolorem wina, zaś mała torebka z frędzlem dodaje charakteru boho temu zestawowi. Żeby nie przesadzić wizaż został stonowany - gładkie włosy i akcent na usta dopełniają stylizację. Mam do was pytanie trochę z innej beczki: jak kręcicie włosy - prostownica, lokówka, falownica, wałki, papiloty? Zależy mi na luźnych falach, prostownica nie daje rady ich zakręcić, a po lokówce są "weselne" loczki, może Wy znacie sprawdzone sposoby na naturalne fale? ;)
Alicja